wtorek, 3 września 2013

Rozdział 226

-          Zaraz przyjdą. Powiedziały, że muszą się przebrać czy coś takiego.
-          Super! - Georg wykrzyknął uradowany. - Zrobimy sobie gigantyczną imprezę nad basenem!
Elina i Tamara okazały się być dwoma zwariowanymi Rosjankami. Gustav z Georgiem tylko raz byli w Moskwie, ale zgodnie musieli przyznać, że to właśnie tam są najlepsze imprezy. Rosjanie zdecydowanie wiedzą co to zabawa - długa, szalona, bez zahamowań, a przede wszystkim zakrapiana litrami mocnego alkoholu.
Godzinę później dołączył do nich Tom u boku którego szła uśmiechnięta dziewczyna, ubrana w czarną połyskującą bluzkę, jasnoniebieskie rurki i niebotycznie wysokie buty na cieniutkiej szpilce. Georg widząc ją aż gwizdnął z wrażenia. To nie była dziewczyna, o której mówił wcześniej Tom. Ona była milion razy lepsza od tamtej.
            Dreadowłosy bez słowa podszedł do przyjaciół, którzy wesoło gawędzili z Rosjankami. Widząc na stole w połowie pełną butelkę wódki, wziął ją i zaczął pić z gwintu. Całkowicie zignorował pieczenie w gardle. Po prostu czuł, że po tym co usłyszał od Billa musi napić się czegoś mocniejszego. Nawet fakt, że wiedział o tym co mu powiedział bliźniak dużo wcześniej, był bez znaczenia.
-          Ostro zaczynasz! - Zawołała Elina, zanosząc się wesołym śmiechem.
-          Czasami tak trzeba - odparł niemrawo, odstawiając butelkę na stolik. - Bill się zaręczył.
Opadł na leżak i wpatrzył się w niebo, na którym zaczynały pojawiać się pierwsze gwiazdy. Czuł na sobie zaciekawione spojrzenia Gustava i Georga, ale całkowicie je zignorował.
-          Żartujesz sobie! - Zawołał wreszcie perkusista. - On naprawdę to zrobił?!
-          Uhm. Oświadczył się Mary, a kiedy mu odmówiła, poprosił o zgodę jej ojca.
-          I co?
-          Powiedział, że nie mogą się pobrać wcześniej niż po skończeniu osiemnastki. - Ukrył twarz w dłoniach. - Dlaczego Bill jest taki lekkomyślny?! On chciał wziąć z nią ślub od razu! Tak na chybcika!
-          Przecież wiedziałeś o tym wcześniej...
-          I co z tego?! - Warknął, podnosząc się do pozycji siedzącej. - Mój brat chce się ożenić w wieku siedemnastu lat! On sobie zmarnuje życie! To jest nieodpowiedzialne! Powinien jeszcze trochę się pobawić, rozeznać na rynku zanim dokona zakupu... Po kim on to odziedziczył? Ja nie chcę, żeby mój brat zmarnował sobie życie!!!
Dziewczyna, która przyszła z Tomem, położyła mu dłoń na ramieniu i podała butelkę, w której pozostało jeszcze kilka łyków alkoholu. 
-          Dzięki Annie - uśmiechnął się do niej z wdzięcznością. - Naprawdę doceniam twoje wsparcie.
-          Nie ma za co. - Wzruszyła obojętnie ramionami. Nie rozumiała o czym mówi Dreadowłosy, bo niemiecki był jej całkowicie nieznany, ale nie chciała o nic wypytywać Toma. Nie znali się tak dobrze, aby mogła interesować się jego sprawami prywatnymi. - Czasami przychodzi taki moment w życiu, że nie da się go przejść bez wódki.
-          To było bardzo filozoficzne, Annie - położył butelkę na podłodze. - Jeszcze ci nie przedstawiłem Gustava i Georga. A to są...
-          Tamara - Gustav wskazał dłonią blondynkę o okrągłej twarzyczce, której dziewczęcy wygląd jeszcze bardziej podkreślał delikatny make-up - i Elina - teraz wskazał dłonią na blondynkę z krótkimi włosami i mocnym makijażem oczu, który dodawał jej łagodnemu obliczu pazura.
-          Skoro prezentacja przebiegła pomyślnie - Georg podniósł się z miejsca i klasnął w dłonie - może pójdziemy do jakiegoś klubu?
-          Musimy zaczekać jeszcze na przyjaciółkę annie - mruknął Tom, upijając kilka łyków z butelki, którą położył wcześniej na szarych płytach, ułożonych wokół basenu.
Cała piątka skinęła zgodnie głowami. Po kilku minutach czekania na przyjaciółkę Annie, Tamara z Eliną zaproponowały, żeby do czasu przyjścia dziewczyny zrobić imprezę nad basenem. Zanim dołączyła do nich Antonia zabawa rozkręciła się na tyle dobrze, że zgodnie uznali, iż nie ma sensu iść do klubu skoro bawią się dostatecznie dobrze tutaj. Antonia okazała się być nieśmiałą dziewczyną, z mysimi włosami związanymi starannie w ciasny kucyk i dość mocnym owłosieniem na całym ciele, włączając w to twarz. Chłopięcą sylwetkę ukryła za obszernym jasnopomarańczowym t-shirtem, a także szarymi bojówkami, które kończyły się na wysokości kostki. Na stopach miała zaś białe skarpetki i sportowe sandały. Natura zdecydowanie poskąpiła jej urody oraz wyczucia stylu. Tom musiał przetrzeć oczy dłońmi, a kiedy to nie pomogło spojrzał pytająco na Annie, która zapewniała go wcześniej, że jej przyjaciółka jest absolutnie urocza.
-          To na pewno ona? - Wskazał głową z niedowierzaniem na nowoprzybyłą.
-          Tom! - Annie przesunęła się z uda chłopaka, na jego kolano, żeby móc go lepiej widzieć. - Oczywiście, że to Antonia!
-          Ale mówiłaś, że ona jest urocza...
-          O co ci chodzi?
-          O nic - burknął, bo nawet będąc pijanym wiedział, że lepiej nie drążyć tego tematu. Skoro dziewczyna sądziła, że jej przyjaciółka jest urocza, jemu nic do tego.
Objął Annie dłonią w talii i mocno do siebie przytulił. Kasztanowłosa uśmiechnęła się do niego, zarzucając mu ręce na szyję. Bawiła się jego dreadami. Kiedy po paru kolejnych drinkach zaczęła szeptać mu do ucha co miałaby ochotę z nim zrobić, a także co jakiś czas, niby przypadkowo, dotykać jego krocza swoimi dłońmi, trochę otrzeźwiał. W myślach zobaczył Nikolę dzierżącą wielki, naostrzony nóż. Dobrze wiedział, że gdyby dziewczyna dowiedziała się o tym, co teraz robi, z pewnością pozbawiłaby go życia. Albo z nim zerwała i już nigdy nie chciała widzieć.
Ostrożnie ściągnął z siebie pijaną Annie i podszedł do brzegu basenu. Bez słowa wskoczył do środka, nie kwapiąc się zdjąć butów czy ubrania. To była przewaga domków letniskowych nad hotelami. Tutaj mogli robić co im się tylko podobało. Nie było ograniczenia kąpieli w basenie czy ochroniarza, który pilnowałby ciszy nocnej. Oczywiście niektórzy lokatorzy domków nie byli zachwyceni ich zabawą, ale cała siódemka miała to gdzieś.
Gdy Tom podpłynął do brzegu i spojrzał w stronę gdzie siedzieli przyjaciele z Rosjankami i Antonią omal znów nie poszedł pod wodę. Annie stała na brzegu basenu ubrana jedynie w skąpe, koronkowe stringi. Jej ładnie wykrojone usta układały się w uśmiech, a opalona skóra lśniła w nikłym świetle padającym z latarenek. 
-          Wow! - Wykrztusił tylko z siebie, zanim dziewczyna wskoczyła do wody.
Po chwili wypłynęła obok niego. Zarzuciła mu ręce na kark i wpiła się wargami w jego usta. Dreadowłosy nie protestował. Był za bardzo pijany, a także zaskoczony, żeby odepchnąć dziewczynę od siebie. Wiedział, że nazajutrz nie będzie wiele pamiętał z tego wieczora, ale w gruncie rzeczy nawet nie chciał pamiętać. Zamierzał się po prostu dobrze bawić. Wyobrażenie Nikoli z ostrym nożem w dłoniach ulotniło się z jego myśli. Brązowookiej nie było w Hiszpanii, więc nie musiał martwić się o to, że dziewczyna przyłapie go na gorącym uczynku.
Tamara wraz z Eliną, biorąc przykład z Annie również ściągnęły z siebie, już i tak niewiele zakrywające, ubrania, po czym pomogły Georgowi pozbyć się ciuchów. Chłopak z początku protestował, ale w końcu trzymając za ręce pijane Rosjanki wskoczył do basenu tuż obok nadal całującego się Toma z Annie. Przez myśl przemknęło mu, że nie powinien wchodzić do wody po wypiciu takiej ilości alkoholu, ale widok zgrabnych, nagich ciał dziewczyn skutecznie przerwał mu racjonalne myślenie.
Na brzegu pozostał tylko Gustav z Antonią, która siedziała na leżaku z głową spuszczoną w dół i dłońmi położonymi na kolanach. Głośny śmiech zmieszany z piskami Rosjanek, a także pijacki chichot Georga docierał do uszu perkusisty tak jakby podsłuchiwał pod zamkniętymi drzwiami za pomocą szklanki. Blondyn podniósł się z miejsca chcąc do nich dołączyć, ale czując jak szare płytki wirują wokół niego, wyciągnął ramiona na bok, aby utrzymać równowagę. Zrobił kilka chwiejnych kroków, po czym opadł ciężko obok Antonii. Szturchnął ją lekko łokciem w bok.
-          A ty? Nie idziesz do basenu? - Spytał ją lekko bełkocząc, kiedy na niego spojrzała.
-          Nie. Zostanę tutaj.
-          Źle się bawisz? - Zapytał zatroskany.
-          Nie. Świetnie się bawię - dziewczyna uśmiechnęła się do niego. Gustav zauważył nad jej górną wargą kilkadziesiąt ciemniejszych włosków, ale był za bardzo pijany, żeby się tym przejąć.
-          Przecież widzę. Chodź zrobimy coś szalonego - dał jej kolejnego kuksańca w bok. - Widzę, że masz na to ochotę. No chodź... - próbował ją przekonać, choć sam nie wiedział co mógłby zrobić szalonego.
-          Wystarczy, że oni pływają nago w basenie. - Kiwnęła nieśmiało głową w stronę dobrze bawiących się ludzi, zaś jej policzki i szyja zrobiły się purpurowe.
-          Zróbmy to samo! - Wykrzyknął z entuzjazmem. - No dalej! Widzę, że masz na to ochotę.
-          Nie...
-          Antonia - uśmiechnął się do niej, ukazując białe zęby - nie musisz tego przede mną ukrywać. Ja dobrze wiem, że masz ochotę to zrobić - puścił jej oczko.
-          Nie podrywaj jej! - Słysząc głos Annie przerywany dźwięcznym chichotem, przysunął się jeszcze bliżej Antonii kładąc jej dłoń na kolanie.
-          My tutaj omawiamy poważne sprawy, prawda An?
-          Jasne - dziewczyna mruknęła w odpowiedzi. O ile to możliwe jej twarz łącznie z szyją zrobiła się jeszcze bardziej purpurowa.
-          To jak An? - Zrobił charakterystyczny ruch brwiami. - Idziemy popływać nago?
-          Nie.
-          Dlaczego? Zobaczysz, że będzie fajnie. No An... - objął ją w pasie, kładąc głowę na jej ramieniu. - Wiem przecież, że masz na to ochotę.
-          Nie.
-          No to na co masz ochotę? Zdradzisz mi?
-          Na pierogi z serem i dżemem wiśniowym.
* * *
            Sobotnie południe było niezwykle upalne. Na błękitnym niebie nie sposób było dostrzec choćby jedną, malutką chmurkę. Nawet odległe górskie szczyty nie były otulone, tak jak zazwyczaj, mgłą czy chmurami. Promienie słoneczne odbijały się od drobniutkich kropelek potu, które wstąpiły na ciało Mary Ann.
Bill stał w drzwiach balkonowych, trzymając się rękoma za futrynę. Już od dłuższego czasu przyglądał się półnagiej blondynce, która leżała na kocu i zażywała kąpieli słonecznej. Czarny przygryzł wargę wpatrując się w nagą klatkę piersiową ukochanej. Kształtne piersi dumnie sterczały ukazując mu całe swoje piękno, zaś bladozłote majtki od bikini zasłaniały drogę do rozkoszy. Chłopak zastanawiał się kiedy Mary Ann skończy się okres. Wiedział, że gdyby nie ta drobna przeszkoda, jak ją nazywał w myślach, mógłby spędzić z ukochaną cały dzień w łóżku, a później noc i znów dzień. Bynajmniej nie na słodkim lenistwie. Mimo, że nie wspominał dobrze nocy z Gisele, zdawał sobie sprawę, że mógłby przenieść się wraz z Mary Ann do nieba. Oczywiście nie miał nic przeciwko czekaniu aż Mary będzie gotowa, choćby miało to potrwać kilka miesięcy albo lat, ale teraz, obserwując jej piersi falujące pod wpływem ruchów oddechowych jej klatki piersiowej nie mógł powstrzymać myśli krążących wokół tego jak może im być cudownie razem.
Bill przełknął głośno ślinę widząc jak blondynka sięga po ręcznik i wyciera nim kilkanaście kropelek ze swojej klatki piersiowej. Dziewczyna przyłożyła otwartą dłoń do swojego czoła, robiąc z niej daszek, po czym spojrzała na Czarnego.
-          Nie powiesz mi nawet „dzień dobry”? - Spytała, uśmiechając się słodko.
-          Dzień dobry - odwzajemnił uśmiech, podchodząc do niej.
-          Dzień dobry. Wyspałeś się?
-          Uhm.
Położył się obok Mary Ann.  Ułożył ręce pod głową i wpatrzył się w niebieskie iskrzące tęczówki, a także uśmiechniętą buzię ukochanej. Był okropnie szczęśliwy, że blondynka przyjęła jego oświadczyny. Kochał ją całym swoim sercem, każdą komórką swojego ciała, dlatego nie wyobrażał sobie życia bez niej. Wiedział, że potrafi całkiem nieźle funkcjonować bez Mary, ale dziewczyna była mu potrzebna do osiągnięcia pełni szczęścia. Sława, pieniądze, miłość rodziny, przyjaciele, praca a nawet uroda nie mogły zastąpić mu miłości, takiej jaką mężczyzna żywi do kobiety; najpiękniejszego uczucia ze wszystkich mu znanych.
-          Ściągnij koszulkę. - Mary Ann widząc zdziwienie w czekoladowych tęczówkach chłopaka, zachichotała. - Ładniej się opalisz bez niej, a dzisiaj naprawdę słońce mocno świeci.
Czarnowłosy posłusznie zdjął podkoszulkę, wzdrygając się na samą myśl, że jego ciało mogłaby zdobić opalenizna farmera.
-          Muszę powiedzieć chłopakom, żeby za bardzo się nie opalili w Hiszpanii, bo będę musiał smarować się samoopalaczami.
-          Na razie powinieneś posmarować się kremem do opalania - uśmiechnęła się do niego, podając mu opakowanie z kosmetykiem.
Chłopak pokręcił tylko głową, zaś w jego tęczówkach pojawiły się łobuzerskie iskierki. Mary Ann westchnęła ciężko, po czym zaniosła się śmiechem. Odkręciła zakrętkę i wycisnęła trochę kremu na szczupły tors Czarnego.
-          Ej! - Zawołał. - Teraz będę miał jeszcze jedną gwiazdkę!
-          Do kompletu - puściła mu oczko. - Chyba, że wolisz kwiatuszka. Zawsze mogę przemalować.
-          Nie, dzięki. Jedna gwiazdka mi wystarczy.
-          Na pewno?
Kiedy Czarny powiedział ciche „uhm”, Mary Ann rozsmarowała dokładnie krem na jego klatce piersiowej, nogach, rękach i twarzy. Żałowała trochę, że w Lehu nie ma plaży ani innego malowniczego miejsca, w którym mogliby rozłożyć koc i się opalać. Widok z balkonu nie był najgorszy, bo widać z niego było dość sporą część miasta i górskie szczyty: niższe porośnięte zieloną trawą, zaś te wyższe otulone szczelnie warstwą śniegu, ale wiedziała, że w Indiach jest o wiele więcej pięknych krajobrazów. Skoro tutaj byli, czemu mieliby ich nie podziwiać we dwójkę?
-          Co byś powiedział na pieszą wycieczkę po górach? - Spytała go, kończąc rozsmarowywać krem do opalania na jego plecach. - Słyszałam od Ahmeda, że niektóre szlaki są bardzo malownicze. Miałam z nim iść wczoraj, ale cóż...
Bill usiadł po turecku i spojrzał na Mary gniewnie.
-          Kim jest Ahmed?
-          Już zawsze będziesz zazdrosny o każdego mojego kolegę? - Zażartowała, choć chciała poznać odpowiedź na to pytanie. Wiedziała, że Bill jest o nią zazdrosny, bo już nieraz się o tym przekonała na własnej skórze. Mimo to wierzyła, że chłopak wreszcie zacznie jej ufać, bo absolutnie nie było powodu, aby musiał jej pilnować. Właściwie, to ona bardziej powinna być zazdrosna o Czarnego. W końcu tysiące dziewczyn chciało go mieć na własność, a Mary nie wierzyła w to, że chłopakowi nigdy żadna się nie spodoba.
-          Jasne - wzruszył obojętnie ramionami. - Jestem zazdrosny nawet wtedy, kiedy rozmawiasz z moim własnym bratem, więc dlaczego miałbym nie być zazdrosny o jakiegoś Abdula?
-          Ahmeda - poprawiła. - Rozmawialiśmy już kiedyś o twojej zazdrości. Naprawdę nie masz do niej podstaw. Powinieneś...
-          Przekonać się o tym po ostatnich tygodniach, kiedy wyszedłeś na durnia - dokończył za nią, uśmiechając się lekko. - Tak, wiem, ale jak mam nie być o ciebie zazdrosny? Tylko spójrz na siebie - obrzucił ją takim spojrzeniem, od którego zrobiło jej się jeszcze bardziej gorąco, zaś na policzki wkroczyły rumieńce. - Jesteś piękna, inteligentna, masz świetne ciało... Myślisz, że na innych facetach robisz mniejsze wrażenie niż na mnie?
-          Oj Bill... - Pogłaskała go czule po policzku. - Mówisz jak pięćdziesięcioletni facet, który boi się, że odejdzie od niego dwudziestoletnia żona.
-          W takim razie cieszę się, że jesteś ode mnie młodsza tylko o kilka miesięcy - wystawił język ozdobiony dwiema srebrnymi kuleczkami.
Widząc, że Bill nie zamierza schować języka złapała go za policzki jak małe dziecko i zaczęła lekko szczypać.
-          Jaki śliczny chłopczyk! Trochę wyrośnięty jak na swój wiek, ale jaki ma śliczniusi języczek! - Zachwycała się, jak ciotki, które widzą swojego siostrzeńca. - A te orzechowe oczka! I te usteczka! Wdałeś się w tatusia, ale nosek masz po mamusi - zacmokała. - Bądź grzecznym chłopczykiem i schowaj języczek.
Czarnowłosy potrząsnął przecząco głową. Mary zaczęła bawić się jego policzkami. W jej błękitnych tęczówkach aż nadto dostrzegalna była cała miłość, jaką czuła do Billa. Czarny oddałby jakąś część swojego życia, żeby dziewczyna już zawsze tak na niego patrzyła.
-          Schowaj języczek, bo osadzą ci się na nim bakterie i grzyby z powietrza - przekonywała go, ale Bill zamiast tego zwinął język w trąbkę. - Też tak potrafię, ale się nie chwalę - Czarny potrząsnął przecząco głową. - Ty też się nie chwalisz? - Zaśmiała się. - Ja widzę co innego.
Chłopak wzruszył obojętnie ramionami. Przysunął twarz do twarzy Mary Ann i polizał jej usta, cicho mrucząc.
-          Więc to tak? - Spytała, chichocząc.
Bill skinął głową. Schował język, po czym dotknął ustami miękkich warg ukochanej. Oboje całkowicie zatracili się w tym pocałunku, przenosząc się z dusznego balkonu prosto do raju. Ich języki tańczyły w rytm ich szaleńczo bijących serc. Mary Ann bawiła się teraz już nie policzkami Billa, ale jego długimi, czarnymi kosmykami, które luźno opadały na jego kark i plecy. Blondynka rozkoszowała się każdym przyjemnym dreszczem, który przebiegł przez jej kręgosłup, czy przysłowiowym motylkiem, który obijał się skrzydełkami o ścianki jej żołądka. Całowała się z wieloma chłopakami, ale tylko przy Billu czuła coś takiego. Tylko on sprawiał, że każdy następny pocałunek był wyjątkowy; niepowtarzalny.
-          To jak z tą wycieczką? - Spytała lekko zdyszana, kiedy wreszcie się od siebie oderwali.
-          Już nie chcesz iść z Ahmedem?
-          Właśnie! Dobrze, że mi o nim przypomniałeś! Umówiłam się z nim dzisiaj na czwartą. Która godzina?
-          Eee... - Tylko tyle zdołał powiedzieć, widząc jak blondynka krząta się w poszukiwaniu telefonu komórkowego.
-          Mamy dwadzieścia minut! - Zawołała wystraszona. - Idę wziąć prysznic!
* * *
            Słysząc podniesiony głos należący bez wątpienia do kobiety i płacz dziecka, Tom Kaulitz przeciągnął się leniwie, ziewnął głośno, po czym otworzył powieki. Promienie słoneczne oślepiły go na moment. Podniósł się do pozycji siedzącej i rozejrzał wokół. Koło stolika przy którym wczoraj urządzili imprezę leżały puste butelki po alkoholu i kartony po sokach. Gustav spał smacznie na jednym z leżaków wtulony w swoje buty, jakby były poduszką. Nie widząc obok perkusisty Georga, Dreadowłosy przesunął wzrok na basen. Widząc nagiego przyjaciela wtulonego w dwie również nagie Rosjanki zrozumiał dlaczego w głosie kobiety, która go obudziła brzmiało takie oburzenie. Dopiero po chwili Tom zauważył śpiącą obok niego Annie, której nagie ciało przykryte było jego białą koszulką. Przestraszony, że również jest nagi spojrzał ostrożnie na swoje nogi. Odetchnął z ulgą, gdy okazało się, że ma na sobie bokserki.
            Wstał z betonowych płyt, wziął ręcznik, który ktoś zostawił wczoraj na basenie i przykrył nim Georga z Rosjankami. Nie pamiętał zbyt wiele z wczorajszej imprezy. Pamiętał tylko, że Bill zadzwonił do niego i podekscytowany tym, że Mary Ann zgodziła się przyjąć jego oświadczyny trajkotał przez dobre piętnaście minut jaki jest szczęśliwy z tego powodu, zanim pozwolił bliźniakowi dojść do słowa. Dreadowłosy oczywiście cieszył się szczęściem brata, ale bał się, że marnuje sobie życie wiążąc się tak wcześnie z dziewczyną. Nawet jeżeli kochał ją ponad własne życie. Po usłyszanej nowinie musiał koniecznie napić się czegoś mocniejszego. I zanim się spostrzegł był pijany do tego stopnia, że resztę wydarzeń pamiętał jak przez mgłę; jakby wydarzyły się nie wczoraj, ale całe lata temu.
-          Tom? - Annie mlasnęła, po czym przetarła oczy. - Byłeś cudowny.
-          Co?! - Wykrzyknął, zaś jego oczy przybrały rozmiar monet dwueurowych.
-          Nie pamiętasz? - Spytała słodko. - Naprawdę?
-          Ale... Ale co miałbym pamiętać?
-          No... wiesz... - Oblizała wargi, patrząc na niego pożądliwie.
Starszy Kaulitz opadł bezwiednie na pobliski leżak i ukrył twarz w dłoniach. Co on najlepszego zrobił? Jak mógł przespać się z Annie?! Przecież kocha Nikolę!!!
-          My... Naprawdę to zrobiliśmy? - Spytał ostrożnie, bojąc się tego co zaraz usłyszy.
Dziewczyna skinęła tylko w odpowiedzi potakująco głową, co w zupełności wystarczyło. Dreadowłosy pamiętał, że wskoczył do basenu, że dołączyła do niego później Annie, że całowali się przez moment, ale kompletnie nie pamiętał, żeby doszło między nimi do czegoś więcej. Nie mógł jednak uznać słów dziewczyny za kłamstwo, tylko dlatego, że nie pamiętał aby uprawiał z nią seks.
Złapał się za głowę i zaczął ciągnąć swoje dready, jakby to miało pomóc mu w przypomnieniu sobie ubiegłego wieczora ze wszystkimi szczegółami. W końcu zaniósł się gromkim śmiechem i spojrzał z rozbawieniem na Annie ubraną teraz w jego podkoszulek.
-          Prawie mnie nabrałaś.
Dziewczyna słysząc to, zerwała się z ziemi i podeszła do niego zamaszystym krokiem.
-          Świnia! - Rzuciła, zanim jej otworzona dłoń wylądowała na policzku Toma.
Chłopak spojrzał za odchodzącą kasztanowłosą nic nie rozumiejącym wzrokiem. Był pewny, że nie mógłby zdradzić Nikoli z nowo poznaną dziewczyną. Z drugiej jednak strony ubiegłego wieczora porządnie się upił i nie pamiętał wszystkiego dokładnie.
Rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu szczegółu, który pomógłby odzyskać mu pamięć. Gdy dostrzegł Gustava nadal wtulającego się w swoje buty podszedł do niego i delikatnie nim potrząsnął. Chłopak tylko wymruczał coś niezrozumiałego przytulając mocniej buty. Tom - widząc, że nie ma innego wyjścia - wyszarpał adidasy perkusiście.
-          Gustav! Wstawaj do cholery! - Warknął.
-          Czego chcesz...? - Spytał zaspanym głosem, pocierając powieki dłońmi. - Dlaczego zabrałeś mi Teddy’ego?
-          Czy ja wczoraj uprawiałem seks z Annie? - Rzucił bez ogródek. Wolał nie owijać w bawełnę.
-          Skąd to ja mam wiedzieć? - Burknął. - Nie jestem twoją niańką.
-          Gustav! - Tom jęknął rozpaczliwie. - Ja muszę wiedzieć!
-          Spytaj Georga. Ja chcę spać!
-          Gustav! Musisz mi powiedzieć!
-          Wody... - wychrypiał. - Daj mi wody... I coś na ból głowy - dodał, kiedy spróbował się podnieść, ale głowa i reszta ciała odmówiła mu posłuszeństwa.
-          Do diabła z tobą! - Zawołał.
Tom zerwał się z miejsca i zaczął nerwowo krążyć w kółko. Nikola nic nie wiedziała o tym co robił uprzedniej nocy, więc ich związek był bezpieczny. Może powinien dać sobie spokój? Przyjąć, że uprawiał seks z Annie i po prostu nie dopuścić więcej do takich sytuacji? A jednak chciał wiedzieć na pewno czy to zrobił. Gustav ani nie zaprzeczył ani nie potwierdził, więc jest nadzieja, że jednak skończyło się tylko na pocałunkach. Zresztą obudził się w bokserkach...
Zły na siebie samego, że zachowuje się jak idiota, wziął ze stoliku telefon należący do Gustava, i nie bacząc na jego protesty wykręcił numer Billa.
-          Gustav? Stało się coś?
-          Nie, to znaczy tak.
-          Tom? - Usłyszał zdziwienie w głosie Billa, ale całkowicie to zignorował.
-          Chyba zdradziłem Nikolę! - Wykrzyknął do telefonu, przechadzając się wzdłuż basenu.
-          Co zrobiłeś?!
-          Wiem jestem durniem, idiotą, kretynem, ale byłem wczoraj pijany i chyba razem z Annie... Bill! Ja się z nią chyba przespałem!
-          Chyba? Jak to chyba? Jeżeli się z nią przespałeś, powinieneś o tym wiedzieć.
-          Przecież ci mówię, że byłem pijany i nie pamiętam co robiłem! Przed chwilą obudziłem się obok niej! Była naga i mówiła, że wczoraj byłem cudowny!
-          Może miała coś innego na myśli? - W głosie Billa aż nadto słyszalne było powątpiewanie. - A mówiłeś, że to ja jestem nieodpowiedzialny i zachowuję się jak smarkacz. Ach... Zapomniałbym. Podobno marnuję sobie też życie chcąc się ożenić z Mary... Za to jak słyszę, ty korzystasz z życia. Ciekawe co na to Nikola...
-          Bill! Wcale mi nie pomagasz!
-          A co mam ci powiedzieć? Przespałeś się z dziewczyną i nawet tego nie pamiętasz!
-          Bill... - jęknął rozpaczliwie do słuchawki. Usiadł zrezygnowany koło basenu i wpatrzył się w taflę wody, od której odbijały się promienie słońca.
-          No dobra - usłyszał westchnięcie bliźniaka. - W skali od jednego do dziesięciu jak bardzo kochasz Nikolę.
-          Siedem, może osiem?
-          Więc jej nie zdradziłeś. Zadowolony?
-          Skąd to wiesz? Nie było cię tutaj...
-          Po prostu wiem. Porozmawiaj z Annie i się zapytaj jak było naprawdę. Wtedy będziesz wiedział.
-          Uderzyła mnie w twarz jak powiedziałem jej, że prawie dałem się nabrać...
-          A Gustav albo Georg? Nie wiedzą nic?
-          Nie wiem. To znaczy pytałem Gustava, ale wiesz, że od niego niczego człowiek się nie dowie jak ma kaca, a Georg śpi z dwiema nagimi Rosjankami nad basenem. Czekaj! - Wykrzyknął triumfalnie, przypominając sobie, że oprócz nich była jeszcze jedna osoba. - Antonia może będzie pamiętała! Ona prawie nic nie piła...
-          W takim razie porozmawiaj z nią.
-          Tak zrobię. A co u ciebie? Mary się nie rozmyśliła?
-          Nie - zaśmiał się. - Teraz bierze prysznic, bo za dziesięć minut umówiła się z Abdulem... Nie, Ahmedem - poprawił się.
-          I ty jej pozwolisz?
-          A co mam zrobić? Przed chwilą dzwoniła mama i pytała się dlaczego nie może się do ciebie dodzwonić - zmienił temat. - Powiedziałem, że zostawiłeś telefon w pokoju, a teraz jesteśmy na śniadaniu w jakiejś knajpce.
-          Coś jeszcze jej powiedziałeś?
-          Tylko tyle, że cały czas leniuchujemy na plaży, a wieczorami piszemy teksty na nową płytę. Nic specjalnego. Właśnie. Kazała ci przekazać, żebyś zadzwonił do Gordona, bo chciał z tobą porozmawiać o rifach do nowej piosenki.
-          Dobra. Później do niego zadzwonię. Napisałeś coś?
-          Jeszcze nie, ale mam kilka pomysłów. Jak Mary Ann pójdzie do... Ahmeda - imię chłopaka wymówił z niechęcią - popracuję trochę nad tekstami.
-          Super. Wyślij mi jak będziesz miał coś gotowego, a ja idę poszukać Antonii. Oby Annie tylko się to przyśniło...
-          Na pewno. Na razie.

-          Uhm. Pa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz